Zapraszam do zamieszczania biezacych informacji na temat sluzb specjalnych
Ze stanowisk odchodzą dwaj zastępcy generała Marka Dukaczewskiego, szefa Woskowych Służb Informacyjnych - dowiedziało się radio RMF. Informację potwierdził Konstanty Miodowicz z sejmowej komisji do spraw służb specjalnych.
Jak dowiedziało się radio RMF, chodzi o dwóch pułkowników: Cezarego Liperta i Romana Oziębałę.
Na najbliższym posiedzeniu naszej komisji będziemy opiniować propozycje kadrowe, odnoszące się do Wojskowych Służb Informacyjnych - mówi Konstanty Miodowicz.
Odchodzą na inne stanowiska - powiedziała enigmatycznie Małgorzata Osolińska, rzecznik WSI.
Nie wiadomo, co z samym generałem Markiem Dukaczewskim, który od dłuższego czasu nie ma dobrych notowań. Ostatnio speckomisja uznała, że w WSI dochodziło do nieprawidłowości. Przetrzymywano dokumenty służb specjalnych PRL-u. Dzięki nim zablokowano generalską nominację pułkownika Mieczysława Tarnowskiego, byłego zastępcę szefa ABW.
Zrodlo:
imteria.pl
RMF FM[/img]
Biały Dom i CIA odmawiają udostępnienia senackiej Komisji ds. Wywiadu dokumentu przekazanego prezydentowi Bushowi, podsumowującego ustalenia wywiadu na temat irackiej broni masowego rażenia.
Jak podał dzisiaj "New York Times", w tym jednostronicowym dokumencie przekazanym Bushowi w październiku 2002 roku pominięto wszelkie zastrzeżenia i wątpliwości wyrażane przez wywiad w innych dłuższych raportach co do istnienia w Iraku broni masowego zniszczenia.
Demokraci w Senacie zwracają uwagę, że dokument ma ogromne znaczenie, gdyż wyjaśniłby, co właściwie agencje wywiadowcze powiedziały Bushowi na temat broni chemicznej i biologicznej w Iraku i domniemanych prac nad produkcją broni nuklearnej.
Odmawiając udostępnienia jednostronicowego raportu senackiej komisji administracja powołuje się na tzw. przywilej władzy wykonawczej pozwalający zataić pewne informacje przed Kongresem czy opinią publiczną ze względu na interesy bezpieczeństwa państwa.
Dokument zatajony przed Senatem jest podsumowaniem tajnego raportu CIA z października 2002 roku zwanego National Intelligence Estimate (NIE). W raporcie tym wywiad orzekł, że w Iraku prawdopodobnie znajduje się broń masowego rażenia, ale ocena ta była opatrzona licznymi zastrzeżeniami i wątpliwościami w formie opinii przeciwnych wyrażanych przez różne agencje wywiadowcze.
Z kolei, w tzw. białej księdze, czyli skróconej wersji raportu nie przeznaczonej dla opinii publicznej, nie uwzględniono owych zastrzeżeń i wątpliwości, przedstawiając bardziej jednoznaczny obraz zgodny ze z góry przyjętą tezą administracji, że reżim Saddama Husajna posiada broń masowego rażenia.
Zrodlo:
interia.pl
PAP
Specjalna amerykańska komisja, powołana do zbadania działań władz USA w sprawie terrorystycznego ataku z 11 września 2001 roku, przedstawi w czwartek w Waszyngtonie liczący 600 stron raport, podsumowujący jej prace.
Według dwu gazet - "Washington Post" i "New York Times", komisja oskarża natomiast Kongres USA o to, że nie dostrzegł zagrożenia, jakim dla świata stał się terroryzm oraz ignorował dane wywiadu w tej sprawie. Ostrej krytyce autorzy raportu mieli też poddać amerykańskie służby bezpieczeństwa CIA i FBI. Zdaniem komisji, służby te "zignorowały operacyjne szanse" ograniczenia działań terrorystów i tym samym być może nawet niedopuszczenia do ataku z 11 września 2001 r.. W raporcie jednak nie ma mowy o tym, że administracja mogła całkowicie zapobiec atakom z 11 września.
Maroko ostrzegło Hiszpanię, że jego służby zgubiły ślad 400 tamtejszych radykałów islamskich, którzy byli szkoleni w obozach al-Qaidy w Afganistanie, Bośni i Czeczenii - poinformował w niedzielę hiszpański dziennik "El Pais".
onet.pl
CIA ma agentów w al-Qaidzie
Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) ma swoich agentów w al-Qaidzie, nie udało się im jednak przeniknąć do kierownictwa siatki terrorystycznej - napisał dziennik "Washington Post".
"Nie są oni szeregowymi żołnierzami, ale nie należą też do wąskiego kręgu kierownictwa" - cytuje gazeta przedstawiciela CIA. Są w hierarchii wyżej, niż byli agenci trzy lata temu, przed zamachami z 11 września 2001 roku.
Obecnie agentami są m.in. Afgańczycy, Pakistańczycy, Uzbecy. Dzięki nim, a także współpracy z wywiadami innych krajów udało się w ciągu minionych dwóch lat zlikwidować albo schwytać prawie dwie trzecie najbliższych współpracowników Osamy bin Ladena, a także udaremnić zamachy na ambasady USA, samoloty, statki i inne cele na całym świecie.
O wszystkim tym przedstawiciele CIA opowiedzieli podczas konferencji prasowej i w wywiadach. Po raz pierwszy publicznie tak szczegółowo poinformowano o agentach i walce z al-Qaidą - zauważa "Washington Post".
Według gazety, jest to odpowiedź na krytykę zawartą w ogłoszonym w tym tygodniu raporcie specjalnej komisji ds. 11 września. Wskazuje on, że amerykańskie służby miały możliwości pozyskania informacji na temat przygotowań, prowadzonych przez terrorystów, ale nie wykorzystały szansy.
onet.pl
2004-09-13
"Życie" musi przeprosić Kwaśniewskiego
Dziennik "Życie" ma przeprosić Aleksandra Kwaśniewskiego za sugestię jego rzekomych kontaktów z oficerem wywiadu ZSRR i Rosji Władimirem Ałganowem - Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok sądu niższej instancji.
Wyrok nie jest prawomocny, a strona przegrana może odwołać się do Sądu Najwyższego.
Życie" podało w 1997 r., że trzy lata wcześniej Kwaśniewski, jeszcze jako polityk SLD, spędził wakacje w ośrodku "Rybitwa" w Cetniewie, gdzie przebywał też oficer wywiadu ZSRR i Rosji Władimir Ałganow. Gazeta powoływała się na świadków oraz rachunki Kwaśniewskiego i Ałganowa za pobyt. Kwaśniewski pozwał gazetę do sądu. Był to pierwszy w Polsce proces cywilny wytoczony prasie przez urzędującego prezydenta.
W 2000 r. po procesie, w czasie którego część świadków "Życia" zeznała inaczej, niż wcześniej opowiadała autorom artykułu, Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał redaktorowi naczelnemu "Życia" Tomaszowi Wołkowi, a także autorom artykułu "Wakacje z agentem" przeproszenie Kwaśniewskiego.
Ocenił jednocześnie, że dziennikarze dochowali wymogu rzetelności i staranności na etapie zbierania informacji. Sąd uznał też, że gazeta nie musi wpłacać 2,5 mln zł dla powodzian, jak chciał prezydent. W 2001 r. Sąd Apelacyjny utrzymał ten wyrok w zasadniczej części. Jednak w 2003 r. Sąd Najwyższy - po kasacji "Życia" - uchylił to orzeczenie SA i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia w II instancji.
2004-09-13
Rosja: Sąd Najwyższy utrzymał wyrok w sprawie byłego oficera FSB
Rosyjski Sąd Najwyższy utrzymał w poniedziałek w mocy wyrok czterech lat więzienia dla byłego pułkownika Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Michaiła Triepaszkina, oskarżonego o ujawnienie tajemnicy państwowej.
Kolegium wojskowe sądu napisało w uzasadnieniu wyroku, że zebrane dowody świadczą, "iż istniały podstawy do skazania Triepaszkina za zarzucane mu przestępstwa". 19 maja moskiewski Sąd Wojskowy uznał, że były oficer FSB jest winien ujawnienia tajemnicy państwowej, choć odmówił zakwalifikowania tego czynu jako zdrady. Triepaszkina skazano dodatkowo za nielegalne posiadanie broni.
Nie jest do końca jasne, czego konkretnie dotyczą zarzuty wobec oficera, ponieważ uzasadnienie wyroku jest tajne. Triepaszkin miał przekazać bliżej nieznany dokument innemu byłemu pracownikowi FSB. Miał on dotyczyć jednego z terrorystów, który brał udział w zamachu na Dubrowce w październiku 2002 roku. Triepaszkin miał też kopiować i nielegalnie przechowywać materiały służbowe.
Skazany oficer był od lat uważany za enfant terrible rosyjskich służb specjalnych. Zarzucał FSB próbę zamordowania oligarchy Borysa Bieriezowskiego, brał udział w społecznym śledztwie w sprawie wybuchów domów w 1999 roku - jedna z wersji mówi, że były one prowokacją FSB - i doradzał byłym zakładnikom z Dubrowki procesującym się z państwem rosyjskim o odszkodowania.
Triepaszkin został zatrzymany 1 grudnia 2003 roku pod Moskwą pod zarzutem nielegalnego posiadania broni. Jego żona Tatiana twierdziła później, że broń została mu podrzucona. Także skazany oficer uważa całą sprawę za sfabrykowaną i traktuje ją jako zemstę swoich byłych kolegów za "nielojalność".
Francja: Pięciu zatrzymanych w śledztwie w związku z zamachami 11 września 2001 roku
Policja francuska zatrzymała pięcioro podejrzanych bojowników islamskich w ramach śledztwa w związku z zamachami 11 września 2001 roku - podał w środę Reuter, powołując się na francuskie źródła sądowe.
Według tych informacji, krajowa agencja wywiadu DST aresztowała całą grupę we wtorek w miejscowościach Selestat i Colmar w Alzacji.
Sędziowie śledczy podejrzewają całą piątkę - dwóch braci, ich rodziców oraz przyjaciela rodziny - o związki z Marokańczykiem Karimem Mehdim, przeciwko któremu toczy się dochodzenie w związku z zamachem bombowym na francuskiej wyspie Reunion na Oceanie Spokojnym.
Zgodnie z francuskimi ustawami antyterrorystycznymi, podejrzane osoby mogą być przetrzymywane w areszcie do czterech dni. Po upływie tego terminu muszą zostać zwolnione albo postawione przed sędzią, który może z powrotem odesłać je za kraty. W środę pięcioro podejrzanych pozostawało wciąż w areszcie.
Reuter przypomina, że 35-letni Karim Mehdi został aresztowany w czerwcu 2003 roku na głównym paryskim lotnisku Le Bourget. Policja podejrzewa, że Marokańczyk utrzymywał kontakty z "komórką hamburską", skąd wywodziło się kilku arabskich terrorystów, uczestników zamachów 11 września 2001 roku w USA, w których zginęło blisko 3000 osób.
Mehdi prawdopodobnie pozostawał w kontakcie ze Ziadem Dżarrą, libańskim pilotem samolotu, który rozbił się na polu w Pensylwanii, chybiając celu.
Władze francuskie wiążą Mehdiego również z Ramzim al-Szaiba, innym podejrzanym o udział w zamachach 11 września, którego aresztowano w 2002 roku w Pakistanie.
Podejrzany Francuz wyjechał
Podejrzany o terroryzm 23-letni Francuz Mickael Neyrolles wyjechał z Polski - poinformowała dzisiaj Elżbieta S. - przyjaciółka podejrzanego, u której mieszkał w Swarzędzu. Według prokuratury, wyjazd Neyrollesa z Polski nie utrudnia prowadzenia śledztwa.
Wyjazd podejrzanego nie ma wpływu na prowadzone przez nas śledztwo. Korespondencję będziemy kierować na jego adres w Swarzędzu, a w razie konieczności możemy zwrócić się do sądu o wydanie nakazu aresztowania Neyrollesa - powiedział prokurator Sławomir Ziółkowski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Decyzja na temat dalszych losów śledztwa zapadanie w ciągu miesiąca.
Śledztwo trwa, zbieramy materiały dowodowe i po ich analizie podejmiemy decyzję o dalszym losie sprawy - powiedział rzecznik poznańskiej ABW kpr. Dariusz Bogaczyk.
Mickael Neyrolles został zatrzymany 13 sierpnia podczas fotografowania rozlewni gazu w Swarzędzu pod Poznaniem. Prokuratura zarzuciła mu przygotowywanie zamachu terrorystycznego, a sąd aresztował na trzy miesiące. Podczas przeszukania mieszkania, w którym mieszkał w Polsce, znaleziono ślady materiałów wybuchowych. Ślady takich materiałów były też na ciele i ubraniach podejrzanego. W miniony wtorek sąd odwoławczy zwolnił Francuza z aresztu, uznając, że prokuratura nie udowodniła zasadności swoich zarzutów.
Irak bez nadziei
Tajny raport wywiadu przygotowany dla prezydenta George'a W. Busha w lipcu przedstawia raczej pesymistyczne przewidywania co do rozwoju sytuacji w Iraku.
Jak podaje dziś "New York Times", chodzi o tzw. National Intelligence Estimate (Ocena Krajowego Wywiadu), czyli specjalny raport dla prezydenta sporządzany co jakiś czas przez Narodowa Radę Wywiadu pod kierownictwem szefa CIA.
Raport N.I.E. z lipca, pierwszy na temat Iraku od października 2002, zarysowuje trzy warianty rozwoju wydarzeń w tym kraju. Najgorszy scenariusz to wojna domowa, a najlepszy - stabilizacja, która jednak, jak pisze "N.Y.Times", "pozostanie powierzchowna w wymiarze politycznym, ekonomicznym i militarnym".
Dziennik cytuje jednego z anonimowych przedstawicieli rządu, który powiedział, że w raporcie, liczącym około 50 stron, "jest znaczna doza pesymizmu".
CIA łamało konwencje
Na polecenie CIA w więzieniach w Iraku przetrzymywano około stu Irakijczyków, nie rejestrując ich oficjalnie, aby ukryć ich przed inspekcjami Międzynarodowego Czerwonego Krzyża
W śledztwie przeprowadzonym wcześniej przez komisję Pentagonu ustalono, że w Abu Ghraib i innych więzieniach w Iraku potajemnie przetrzymywano tylko ośmiu więźniów. Jednak generałowie Paul J. Kern i George R. Fay z dowództwa wojsk lądowych powiedzieli w Kongresie, że takich niezarejestrowanych więźniów było dużo więcej.
Konwencje Genewskie nakazują rejestrowanie więźniów zatrzymanych w czasie wojny w okupowanym kraju, aby MCK mógł kontrolować, jak są traktowani.
W konwencjach dopuszcza się tu pewne wyjątki, ale przedstawiciele armii USA - jak pisze dziś "New York Times" - przyznali, że praktyki ukrywania więźniów przez CIA były naruszeniem przepisów wojskowych i prawa międzynarodowego.
W więzieniu Abu Ghraib przetrzymywanych tam Irakijczyków pilnowali żołnierze żandarmerii wojskowej, a ich przesłuchania, prowadzone przez CIA, wywiad wojskowy i prywatnych kontraktorów, nadzorował oficer wywiadu wojskowego płk Thomas M. Pappas.
Generałowie Kern i Fay, którzy wczoraj składali wyjaśnienia przed senacką Komisją Sił Zbrojnych, nie potrafili odpowiedzieć, dlaczego Pappas zgodził się na ukrywanie więźniów przez CIA.
Wcześniej Pentagon przyznał tylko, że na prośbę ówczesnego dyrektora CIA George'a Teneta zgodzono się na niezarejestrowanie dwóch irackich więźniów. Byli oni przetrzymywani poza granicami Iraku.
Wczoraj omawiano w Kongresie metody przesłuchań w więzieniu Abu Ghraib, gdzie doszło do tortur i psychicznego dręczenia więźniów. Ich ukrywanie przed MCK spotkało się z krytyką senatorów z obu partii. Republikański przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych, senator John Warner, zapowiedział osobne przesłuchania w tej sprawie.