Witam. Widziałem Black Hawk Down w wersji kinowej. Mam pytanie, co sądzicie o SFOD Delta oraz Rangers po obejrzeniu filmu?
Film - mało realizmu, dużo wyobraźni.
DHBHD to fajny pokaz sprzętu, ale marny czegokolwiek innego.
Witaj hEx .
A co z czynnikiem ludzkim?
To aktorzy, nie żołnierze. Nie licz na to, że pod gradem kul zobaczysz sierżanta chodzącego i nie zwracającego uwagi na nic. Miło się patrzy na film ale nie warto się zbyt w niego zapatrywać.
ps: Przypadkiem zrobiłeś dwa takie same tematy, skasuj ten w którym nie piszemy.
Uważam że film jest przykładem bohaterstwa i patriotyzmu żołnierzy dla opini publicznej i na tym skupia się punkt cieżkości, jednocześnie odwracając uwagę od nieudolnego zaplanowania i przygotowania właściwej operacji poprzez odpowiednie piony dowódctwa sił specjalnych.
Co Wy na to?
Mylisz się. Planowaniem zajmowali się ludzie z "DELTY" i RANGERs.
D-cą TF-Ranger był gen. Garrison, który wcześniej był d-cą DELTA FORCE.
Nie myle się. O nich mi własnie chodziło.
Na początku postu jest:
Z wyrazami szacunku oczywiście
Kolego wyjaśnij o co Tobie chodzi ?
Czy masz zpojęcie o operacji "Restore Hope II", co więcej czy znasz czegóły misji z 3 na 4 października 1993 r. ("Gothic Surphant").
Piszesz mi że szefostwo RANGERsów i DELTY popełniło błędy. Wiedz że to nie są ludzie ze "Sztabu Genialnego". To śa weterani tych formacji. O działaniach specjalnych wiedzą więcej niż my wszyscy z forum wzięci razem.
Problemami było:
-brak wsparcia AC-130 (wina Waszyngtonu),
-brak dokładnych danych wywiadu (kłopoty z podziałem kompetencji w palcówce CIA w Somalii),
-niedoświadzczeni RANGERsi nie doceniali Somalijczyków;
-dowódcy DELTY i RANGERs mieli pewne zastrzeżenia co do wytycznych.
Wiedz że gen. Garrison działał pod ogromnymi naciskami. Waszyngton domagał się szybkliej interwencji, wzorując się na Zat. Perskiej.
Oczekiwano że TF-RANGER pojmie\zabije gen. Aidida w dość krótkim czasie.
Po wycofaniu większości wojsk ONZ, wsparcie wywiadowcze było małe (CIA wycofało większość swoich ludzi), a Waszyngton nie udostępnił pojazdów opancerzonych i wsparcia w postaci AC-130 "Spectra".
To można mnożyć i mnożyć. Ale nie sądzę abyś Ty posiadał kompetencje aby oceniać działania d-ców TF-RANGER.
Może jesteś wybitnym analitykiem wojskowych operacji specjalnych ?
Jeżeli tak, to przyznaję się do błędu i chylę czoła, ale jeżeli jest inaczej to poprostu szukasz "dziury w całym".
Wybacz za ostre słowa ale jak ponownie słyszę o "analizowaniu" wydarzeń z Somalii to nóż mi się w kieszeni otwiera Tam zgineli ludzie, poniesiono pewne straty. Ale pamiętaj że od analizowania są spece, nie my a tym bardziej nie Ty drogi kolego.
Tym miłym akcentem zakończę swój post
"Rav grozny"
Co do filmu:
1 BHD mi sie podobał (wg mnie to jeden z najlepszych filmów wojennych, poza Plutonem)
2 Z tego co słyszałem aktorzy przed kręceniem zdjęć byli przeszkoleni w jakimś tam forcie (sorx nie pamiętam jakim)
Co do zdania o Rangersach po obejrzeniu filmu:
W filmie przedstawiono ich jako napalonych na walkę dzieciaków więc nie mam dobrego zdania na ich temat.
Co do D-boys:
Wg mnie nie byli przedstawieni jako "zgrana ekipa". Tylko dowódcy sekcji (Sgt. Sanderson i Hoot) byli pokazani i to w taki sposób jakby im przydzielili komandosów przed samą akcją (zbędny balast "bo sami dadzą sobie radę").
Co do tej polemiki nt Samej Akcji to trzeba przyznać że Amerykanie "zaszaleli" wysyłając tak mało ludzi w sam środek miasta które nie było przychylnie nastawione do nich. - To tak jakby teraz wysłać Sealsów w sile kompani na Teheran...
#1 Masz błędny obraz RANGERsów,
#2 Masz błędny obraz "Dark Side",
#3 To był TYLKO film i dużo w nim niedociągnięć.
#4 Tych co grali RANGERsów wysłano do Ft. Rucker, E. Bana, J. Fichtner i N. Coster-Waldau zostali wysłani do Ft. Bragg na szkolenie z chłopakami z SFG.
R. Eldard i J.Piven zostali wysłani do chłopaków z SOAR na szkolenie w ich symulatorach.
W filmie brali udział prawdziwi RANGERs i operatorzy SF ("Zielone Berety" grali ludzi z DELTY),
jak i kilku "Night Stalkers" którzy brali udział w tej operacji (scena jak MH-6 ląduje przy wraku SUPER-61, to pilot powtórzył swój wyczyn z 3 października 1993 r.).
Tak więc film choć ciekawy, to jest w nim masa błędów. Ale jedno jest pewne. Ukazał profesjonalizm i odwagę chłopaków z DELTY, RANGERs i SOAR.
Rav- Chodziło mi o pokazanie ich w filmie a nie o to jacy są naprawde...
Mam odpowiednie wyobrażenie na jakim poziomie stoją D-Boys w rzeczywistości...
Dla mnie ten film mozna porównać do polskiego "odpowiednika" : "demony wojny.."
hEx nie porównujemy "fikcji miernej" do "fikcji dobrej". Co do filmów. Prod. USA ma nieporównymwalnie wiekszy rozmach i współpracę militarną z DOD niż nasza produkcja więc Twoje porównanie jest raczej kiepskie.
Rozmach...ty lepiej realia zobacz jakie są w stanach a jakie w naszym kraju a potem mi o rozmachu pisz ;/
BHD a "Gamonie Wojny" to zupełnie co innego. W polskim filmie leci błąd za błędem a w BHD większość błędów jest w montażu ( mimo że dostał za to Oscara).
Błąd jest błędem. Nie wiem jak ty ale ja na planie nie byłem i nie wiem kto jest odpowiedzialny za głupoty jakie przedstawiają.
Witam, jestem na forum więc wyrażam swoje zdanie.
Ja na filmie byłem z moim ojcem. Po seansie omawialiśmy dzieło ale ja zadałem mu pytanie, ilu ludzi którzy byli na tym filmie (kino było dość zapełnione) wiedzieli co tak naprawdę się wtedy wydarzyło ?
Nim popędziłem do kina zdołałem przeczytać M. Bowden "Blackhawk Down: a story of modern war", widziałem na CNN dokument "The real story of Blackhawk Down". To stworzyło pewien obraz w mojej makówce (przyznam że dość...wybujały ).
Ale hEx masz rację, jak to pułk. McNight sobie spokojnie szedł a tutaj dosłownie gradobicie to było dość komiczne, jeszcze te uściski dłoni po tym jak ONZ i "zaginiony konwój" dotarły do SUPER 61.
Ale z innej strony, w dziele brało udział wielu wspaniałych ludzi, jak i ci co byli wtedy na ulicach "Mog" (RANGERsi, D-boys), wielu pilotów z SOAR którzy pomagali w realizacji dzieła (żaden pilot nie pozwoli aby ktoś inny pilotował jego MH-60 czy MH-6 ) to weterani z 3 października, to oni są bohaterami tego filmu.
Na Forum bhd93 miałem przyjemność wymianić kilka słów z niektórymi co "tam byli" i zachwalają dzieło Ridleya Scotta.
Okres czepiania się każdego mankamentu mam za sobą bo to poprostu jest bezsensowne, film powstał jako uhonorowanie bohaterstwa i uporu.
Najlepszym przykładem jest wręcz epicki obraz bohaterstwa sierżantów Gordona i Shugharta.
Kiedyś słyszałem opinię: "jaki sens narażać cały oddział aby ratować jednego człowieka ?" to pozostawię bez komentarza.
Jednak przypomina mi się akcja ratunkowa pilota F-16 zestrzelonego nad Serbią. USA wysłało ogromne siły, dla jednego człowieka. Batalion Marines, kilka A-10, AWACS, oddział bojowy DELTY w razie gdyby został schwytany, PJów jako medyków w CH-53 USMC.
To wszystko dla jednego człowieka !
Mottem filmu jest "leave no man behind", czyli "nie zostawiamy nikogo", to także jest w credo RANGERsów:
(...) I will never leave a fallen comrade to fall into the hands of the enemy (...)"
Ogólnie Blackhawk Down to piękne dzieło współczesnej kinematografi, wspaniałe tym bardziej że ukazanie wojny w swojej całej tragicznej, okrutnej i brutalnej formie jest bardzo trudne.
A czepianie się spraw technicznych pozostawię tym co lubią pastwić się nad filmem, ja ten okres mam za sobą i nareszcie mogę cieszyć się filmami, tymi lepszymi i tymi gorszymi
Tak od siebie.
Dziękuję Tobie Kry, to naprawdę ciekawy temat, wbrew moim początkowym "widzi mi się" 